Ta strona używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
x

Rozmowa z Wojciechem Owczarzem - pomysłodawcą Listów dla Ziemi

O pomyśle, idei i przygotowaniach do Listów dla Ziemi  z Wojciechem Owczarzem, pomysłodawcą akcji i prezesem Fundacji Ekologicznej ARKA rozmawia Daria Urbańska.

Jak zrodził się pomysł „Listów dla Ziemi”?

Już w pierwszym roku funkcjonowania ARKI realizowaliśmy dwa projekty, które wykorzystywały podobne metody edukacji. Prowadziłem wówczas warsztaty w szkołach dotyczące spalania śmieci w piecach. Dorośli bardzo często nie mają świadomości, jakie zagrożenia, np. dla zdrowia, niesie ze sobą ten proceder. Pomyślałem, że byłoby fajnie, gdyby uświadomiły im to dzieci – pisząc do nich listy.

Czemu w pisaniu listów tkwi taka siła?

Działanie edukacyjne ma tutaj wymiar podwójny. Uczniowie – chcąc napisać list –  muszą zapoznać się z omawianym tematem, dorośli – zawsze zainteresowani tym, co ich pociechy robią w szkole – przeczytają przyniesione do domu prace. Oczywiście, może być tak, że część dzieci napisze list wyłącznie z obowiązku, część nie pochwali się nim w domu, bo nie będzie czuło potrzeby. Może być i tak, że niektórzy rodzice nawet nie rzucą okiem na to, co ich dziecko napisało na zajęciach. Ale mam nadzieję, że większość dorosłych powie jednak: „ale fajne rzeczy robicie w szkole”, „napisałeś naprawdę piękny list”. Mam też nadzieję, że dzieci będą pytać. A dobrze wiemy, że niewygodne pytania naszych pociech nie mogą pozostać bez odpowiedzi.

Wracając jednak do samej akcji… Czemu pomysł powrócił właśnie teraz?

Początkowo pisanie listów miało być tylko częścią większej kampanii związanej z segregacją odpadów i recyclingiem, tematem, który w gminach jest teraz bardzo ważny. Ale kiedy rozmawiałem ze znajomymi, stwierdzili, że to znakomity pomysł na ogólnopolską akcję. I chyba mieli rację. Wszystko wskazuje bowiem na to, że pomysł chwycił i że będzie imprezą cykliczną. Mamy już (20 lutego – red.)  ponad 120 chętnych gmin i ponad 150 tys. uczestników. A każdego dnia zgłaszają się kolejni. W działania zaangażowało się mnóstwo osób: leśników, nauczycieli, pracowników gmin, a zgodnie z naszymi wyliczeniami bezpośredni udział w akcji weźmie około miliona osób. Sam jestem ciekaw, jak to wszystko się rozwinie.

A zatem od kwietnia w całej Polsce rusza pisanie listów?

Tak, chcemy, aby dzieci pisały listy na lekcjach w szkole i w ten sposób edukowały siebie i dorosłych. Jak wspominałem, tematyka listów będzie dotyczyła w szczególności gospodarki odpadami i recyclingu. Ale proponujemy też takie zagadnienia jak zmiany klimatyczne, ochrona i bogactwo polskich lasów. Każdy może wybrać. Co więcej, papier listowy będzie papierem ekologicznym, wykonanym z makulatury. Ale na tym akcja się nie kończy. Bo listy i edukacja mają być impulsem do podjęcia działań. Druga strona papieru listowego, na którym uczniowie będą pisali listy, będzie miała charakter interaktywny. Zamieścimy na niej porady, co każdy z nas na co dzień może zrobić dla środowiska, podamy linki do naszej strony internetowej, fanpage’a na Facebooku, Twittera oraz zaproponujemy małą zabawę. Będą tam trzy wykropkowane miejsca – na ekologiczne pomysły danej rodziny. Chcielibyśmy, aby każda rodzina wyznaczyła sobie strażnika tych deklaracji, który dopilnuje, by słowa zamieniły się w czyny. Dalsza część akcji będzie się odbywała na Facebooku. Będziemy zachęcać rodziny, by przysyłały nam zdjęcia zrealizowanych zadań. Może to być  posadzenia drzewa, zakupy z torbą ekologiczną, zbieranie śmieci. Już teraz zbieramy kolejne pomysły na ekologiczne działania na stronie internetowej akcji. Wierzymy, że da to ludziom poczucie, że nie są sami i nie działają w pojedynkę. Bardzo często mówimy sobie: „co ja jeden mogę zrobić?”, „co da zasadzenie jednego drzewa?”. Teraz nikt nie będzie już sam. Jesteśmy ekologiczną drużyną narodową.

Czy planujecie też jakieś eventy?

W siedmiu miastach zorganizujemy pisanie listów w przestrzeni publicznej. Pierwsza taka akcja odbędzie się 15 kwietnia na placu Zamkowym w Warszawie. Na rynku ustawimy instalację – potężną kulę ziemską z głównym elementem graficznym akcji czyli kopertą na listy. Wokół niej ustawione zostaną krzesełka i stoliki dla uczniów. Pisaniu listów towarzyszyły będą warsztaty edukacyjne: układanie puzzli, eko memory, gry i krzyżówki przestrzenne.

Mamy nadzieję, że w zaktywizowaniu wszystkich pomoże nam konkurs na list roku. Szkoły, po przeprowadzeniu wewnętrznego konkursu, będą nam przysyłały listy, a my wybierzemy setkę najlepszych, która trafi na specjalny fanpage Listów dla Ziemi (www.facebook.com/listydlaziemi) na Facebooku.  Decyzję, komu przyznać nagrodę główną, podejmą internauci. Co więcej, jury złożone z dziennikarzy i nauczycieli wybierze 10 najlepszych listów, które będą promowane w mediach i pokazywane na wystawach. Na całą setkę będą czekały drobne upominki, na najlepszą dziesiątkę – cenne nagrody.

W „Listach dla Ziemi”, podobnie jak w wielu innych akcjach organizowanych przez ARKĘ, dzieci i dorośli zamieniają się rolami. To dzieci uczą nas, że głos jednego człowieka też jest ważny i że nawet najdrobniejsze działanie ma sens. Uważasz, że taka edukacja przyniesie realne działania?

To nie do końca jest tak, że dzieci stają się nagle naszymi nauczycielami. Dzieci są tu raczej impulsem do podjęcia działań, do tego, by razem zmieniać świat. My, dorośli często jesteśmy leniwi i sceptyczni – nie chce nam się, nie widzimy sensu. Dzieci na to lenistwo nam nie pozwalają. Bo przychodzą, pytają i czekają na odpowiedź. To właśnie ta postawa młodych ludzi jest często impulsem, że zaczynamy coś robić, że decydujemy się zmienić nasze nawyki. Myślę, że to byłoby coś niesamowitego, gdyby setki tysięcy ludzi postanowiło wreszcie coś zrobić – posadzić to jedno drzewko, posprzątać las, zamienić jednorazówkę na torbę eko. To będzie przecież coś realnego, namacalnego. Niech dziecięca wiara  – w to,  że świat jest dobry i że razem naprawdę możemy wpłynąć na rzeczywistość – będzie dla nas motywacją.